Źródło: Archiwum społeczności Fandom MIMUW / Licencja: CC BY-SA 3.0
= Analiza matematyczna, ćwiczenia =
* Sposób prowadzenia zajęć: Gdy zaczynał się nowy temat, Pani Filipuk wprowadzała go robiąc powtórzenie
najpotrzebniejszych faktów z wykladu. Wprawdzie prosiła o to studentów, ale zwykle kończyło się na tym, że sama
wypisywała odpowiednie twierdzenia. Potem robiła przykładowe zadanie i do kolejnych zadań brała do tablicy (na
poczatku semestru przymusowo, potem dobrowolnie). Na każdych zajęciach zadania rozwiązywali również studenci.
Gdy ktoś nie wiedział, jak rozwiązać zadanie, dawała wskazówki, prowadziła za rękę. Za każde podejście do tablicy
dostawało się punkt za aktywność.
Przed kolokwium robiliśmy powtórzenie; nie wiem jak innym, ale mi one bardzo pomogły w zaliczeniu kolokwiów
(zadania były baaardzo podobne). Po kolokwium omawialiśmy wszystkie zadania, Pani Filipuk pokazywała nam
prostsze, trickowe, rozwiązania.
Prace domowe: Były zadawane 2 rodzaje prac domowych: ustne na kolejne zajęcia (na zasadzie przygotowania zadań,
które mieliśmy rozwiązywać; ten system w praktyce nie działał, mało kto robił te zadania) i pisemne (4-5 zadań w
semestrze).
Kartkówki: Były dwie godzinne kartkówki-kolokwia w semestrze.
Obecność: Była sprawdzana prawie zawsze. Pani doktor prowadziła dwie grupy w semestrze zimowym 12/13. Można
było przychodzić na zajęcia dowolnej grupy, niezależnie od tego na którą było się zapisanym.
Punkty za ćwiczenia: Pani Filipuk przyznała punkty za ćwiczenia (maksimum 30) biorąc minimum z sumy punktów za
aktywność, prace domowe, kartkówki i obecności (co sumowało się do ponad 30 punktów) i 30 punktów. W efekcie
większośc osó dostała bardzo dużo punktów za ćwiczenia.
Język: czasami (rzadko!) trudno było zrozumieć, o co chodzi Pani Filipuk. Wtedy trzeba było wspólnie z innymi
uczestnikami dojść do tego, jak powinno być.
Podsumowanie: ćwiczenia były bardzo uporządkowane, porządnie prowadzone. Dla kogoś, kto – jak ja – nie jest
wybitnym studentem, zajecia były prawie idealne: można z nich było dużo wynieść, nawet nie ucząc się zanadto w
domu. Jeśli ktoś był mocniejszy, dostawał od Pani Filipuk dodatkowe zadania. Dla mnie to był jeden z najlepszych
ćwiczeniowców, jakich do tej pory miałem.
* osobiście oceniam zajęcia z tą Panią na 5/10, często nie potrafiła przytoczyć fundamentalnego twierdzenia z wykładu(analiza II.1) – raz nawet nie była na tyle przygotowana (nie wzięła skryptu), że student wypisywał na tablicy twierdzenie
ze swojej kopii skryptu; nierzadko na tablicy panował chaos – p.Filipuk zdarza się nie podążać za tokiem rozumowania
studenta, który aktualnie stoi przy tablicy, a zamiast tego zasypuje słuchaczy zadaniami wypisywanymi na skrawkach,
wydzielonych kredą gdzieś na drugim końcu tablicy, wymagając przy tym wielozadaniowości na dobrym poziomie, lub
po prostu odpływa w swoje notatki w poszukiwaniu następnego zadania (lub rozwiązania aktualnie będącego „na
wokandzie”); w końcu przed kolokwium podała błędny schemat rozwiązywania pewnego typu zadań na znajdowanie
ekstremów, co przelewa czarę goryczy gdyż było to na tyle fundamentalne zagadnienie, że popularne błędy w
rozwiązaniach zasłużyły na komentarz wykładowcy na wykładzie zaraz po kolokwium; poza tym raczej bezstresowo, nie
wyciąga na siłę do tablicy, ale umiejętność przekazania wiedzy w języku polskim nierzadko stanowi najsłabszy punkt
ćwiczeń, zaraz obok samowolki aktualnie rozwiązujących zadania na tablicy studentów – co kończy się tak, że ci, co
umieli zawczasu zrobić dane zadanie nadal umieją je zrobić, być może nawet znają nowy sposób, a ci co nawet mieli
jakiś pomysł, jeśli porządnie nie dopytają o szczegóły, dalej nie będą umieli poprawnie rozstrzygnąć danego problemu
do końca; sporym plusem są ciekawe zadania z gwiazdką, które regularnie pojawiały się w trakcie semestru jako
dodatkowa praca domowa – moim zdaniem były rozwijające
* Dziwna kobieta. Wielokrotnie miała miejsce sytuacja, że student przepisywał długie zadanie z 4-5 podpunktami, co
zajmowało około 5 minut, a potem Pani mówiła, że 3 podpunkty są oczywiste, nic nie zostało zapisane. Te pozostałe
podpunkty najczesciej zdaniem Pani wynikały z czegoś co już było, więc w sumie nie ma sensu powtarzać. Jedyne
porządnie zapisywane zadania to te proste, które większość uczestników ćwiczeń i tak sama potrafiłaby rozwiązać
(często zdarzały się zadania poziomu maturalnego „aby pokazać o co chodzi” albo żeby pokazać, że nie zawsze trzeba
stosować metody z AM2, a wystarczy liceum). Ponadto Pani zdarzało się chodzić po sali z jakimiś wykresami z Maximy
czy czegoś takiego. Wykresy te w jakiś sposób nawiązywały do zadania Gdy już Pani jakieś wykres pokazała,
najczęściej znalazła jeszcze jakieś 3 inne, które związku z zadaniem nie miały żadnego. Warto wspomnieć też, że na
zajęciach jest dużo algorytmów, któryvch poprawność w żaden sposób nie jest pokazywana (wykładowcy i inne grupy
ćwiczeniowe takich algorytmów nie stosują). Co do tych algorytmów łatwo się je pamięta na kolejnych zajęciach, przed
egzaminem bez powtórki ciężko je zastosować. Po tych ćwiczeniach miałem spory problem z pisaniem formalnych
rozwiązań na egzaminie, a w szczególności uzasadnienia tego, że stosuje „algorytm z zajęć”.
* Jedne z gorszych ćwiczeń, w których miałem okazję uczestniczyć. Wszechobecny chaos, nieład, zamieszanie na
tablicy, podawanie kilku zadań pomocniczych do rozwiązania zadania i nie zrobienie żadnego (zostawianie do domu dla
studentów). „Czy to jest zbieżne? Hmm, dla 1 zbiega, dla 2 nie zbiega, dla 1/2 nie zbiega – no czyli zbieżny dla 1, dla
pozostałych nie” czy też pokazywanie czegoś na wykresie w Mathematice i uznanie tego za rozwiązanie zadania, to
raczej nie są ścisłe doody.
* Złota kobieta, całkowicie zgadzam się z moim przedprzedmówcą. Może i czasem robi 2 zadania na raz – to jest jedno
student, a jedno ona – ale i tak jest świetna. A co najważniejsze, jest miła i daje dużo punktów z ćwiczeń.
*Bardzo słabe ćwiczenia. Zadania rozwiązywane w 90% procentach na zasadzie: macie algorytm i go zastosujcie.
Większośc zadań nie jest rozwiązywana do końca, a zostawiana jest na zadanie domowe. Prowadząca stara się
wskazywać co konkretnie będzie na kolokwium i co jest ważne, ale niewątpliwie panuje w tym wszystkim ogromny
chaos. Twierdzenia podawane przez prowadzącą najczęściej bez założen, często prowadząca nie jest w stanie
zdefiniować pewnych pojęć i odwołuje się przez to do przedimotów z III rou.
Anonim
Źródło: Archiwum społeczności Fandom MIMUW / Licencja: CC BY-SA 3.0
= Analiza matematyczna, ćwiczenia =
* Sposób prowadzenia zajęć: Gdy zaczynał się nowy temat, Pani Filipuk wprowadzała go robiąc powtórzenie
najpotrzebniejszych faktów z wykladu. Wprawdzie prosiła o to studentów, ale zwykle kończyło się na tym, że sama
wypisywała odpowiednie twierdzenia. Potem robiła przykładowe zadanie i do kolejnych zadań brała do tablicy (na
poczatku semestru przymusowo, potem dobrowolnie). Na każdych zajęciach zadania rozwiązywali również studenci.
Gdy ktoś nie wiedział, jak rozwiązać zadanie, dawała wskazówki, prowadziła za rękę. Za każde podejście do tablicy
dostawało się punkt za aktywność.
Przed kolokwium robiliśmy powtórzenie; nie wiem jak innym, ale mi one bardzo pomogły w zaliczeniu kolokwiów
(zadania były baaardzo podobne). Po kolokwium omawialiśmy wszystkie zadania, Pani Filipuk pokazywała nam
prostsze, trickowe, rozwiązania.
Prace domowe: Były zadawane 2 rodzaje prac domowych: ustne na kolejne zajęcia (na zasadzie przygotowania zadań,
które mieliśmy rozwiązywać; ten system w praktyce nie działał, mało kto robił te zadania) i pisemne (4-5 zadań w
semestrze).
Kartkówki: Były dwie godzinne kartkówki-kolokwia w semestrze.
Obecność: Była sprawdzana prawie zawsze. Pani doktor prowadziła dwie grupy w semestrze zimowym 12/13. Można
było przychodzić na zajęcia dowolnej grupy, niezależnie od tego na którą było się zapisanym.
Punkty za ćwiczenia: Pani Filipuk przyznała punkty za ćwiczenia (maksimum 30) biorąc minimum z sumy punktów za
aktywność, prace domowe, kartkówki i obecności (co sumowało się do ponad 30 punktów) i 30 punktów. W efekcie
większośc osó dostała bardzo dużo punktów za ćwiczenia.
Język: czasami (rzadko!) trudno było zrozumieć, o co chodzi Pani Filipuk. Wtedy trzeba było wspólnie z innymi
uczestnikami dojść do tego, jak powinno być.
Podsumowanie: ćwiczenia były bardzo uporządkowane, porządnie prowadzone. Dla kogoś, kto – jak ja – nie jest
wybitnym studentem, zajecia były prawie idealne: można z nich było dużo wynieść, nawet nie ucząc się zanadto w
domu. Jeśli ktoś był mocniejszy, dostawał od Pani Filipuk dodatkowe zadania. Dla mnie to był jeden z najlepszych
ćwiczeniowców, jakich do tej pory miałem.
* osobiście oceniam zajęcia z tą Panią na 5/10, często nie potrafiła przytoczyć fundamentalnego twierdzenia z wykładu(analiza II.1) – raz nawet nie była na tyle przygotowana (nie wzięła skryptu), że student wypisywał na tablicy twierdzenie
ze swojej kopii skryptu; nierzadko na tablicy panował chaos – p.Filipuk zdarza się nie podążać za tokiem rozumowania
studenta, który aktualnie stoi przy tablicy, a zamiast tego zasypuje słuchaczy zadaniami wypisywanymi na skrawkach,
wydzielonych kredą gdzieś na drugim końcu tablicy, wymagając przy tym wielozadaniowości na dobrym poziomie, lub
po prostu odpływa w swoje notatki w poszukiwaniu następnego zadania (lub rozwiązania aktualnie będącego „na
wokandzie”); w końcu przed kolokwium podała błędny schemat rozwiązywania pewnego typu zadań na znajdowanie
ekstremów, co przelewa czarę goryczy gdyż było to na tyle fundamentalne zagadnienie, że popularne błędy w
rozwiązaniach zasłużyły na komentarz wykładowcy na wykładzie zaraz po kolokwium; poza tym raczej bezstresowo, nie
wyciąga na siłę do tablicy, ale umiejętność przekazania wiedzy w języku polskim nierzadko stanowi najsłabszy punkt
ćwiczeń, zaraz obok samowolki aktualnie rozwiązujących zadania na tablicy studentów – co kończy się tak, że ci, co
umieli zawczasu zrobić dane zadanie nadal umieją je zrobić, być może nawet znają nowy sposób, a ci co nawet mieli
jakiś pomysł, jeśli porządnie nie dopytają o szczegóły, dalej nie będą umieli poprawnie rozstrzygnąć danego problemu
do końca; sporym plusem są ciekawe zadania z gwiazdką, które regularnie pojawiały się w trakcie semestru jako
dodatkowa praca domowa – moim zdaniem były rozwijające
* Dziwna kobieta. Wielokrotnie miała miejsce sytuacja, że student przepisywał długie zadanie z 4-5 podpunktami, co
zajmowało około 5 minut, a potem Pani mówiła, że 3 podpunkty są oczywiste, nic nie zostało zapisane. Te pozostałe
podpunkty najczesciej zdaniem Pani wynikały z czegoś co już było, więc w sumie nie ma sensu powtarzać. Jedyne
porządnie zapisywane zadania to te proste, które większość uczestników ćwiczeń i tak sama potrafiłaby rozwiązać
(często zdarzały się zadania poziomu maturalnego „aby pokazać o co chodzi” albo żeby pokazać, że nie zawsze trzeba
stosować metody z AM2, a wystarczy liceum). Ponadto Pani zdarzało się chodzić po sali z jakimiś wykresami z Maximy
czy czegoś takiego. Wykresy te w jakiś sposób nawiązywały do zadania Gdy już Pani jakieś wykres pokazała,
najczęściej znalazła jeszcze jakieś 3 inne, które związku z zadaniem nie miały żadnego. Warto wspomnieć też, że na
zajęciach jest dużo algorytmów, któryvch poprawność w żaden sposób nie jest pokazywana (wykładowcy i inne grupy
ćwiczeniowe takich algorytmów nie stosują). Co do tych algorytmów łatwo się je pamięta na kolejnych zajęciach, przed
egzaminem bez powtórki ciężko je zastosować. Po tych ćwiczeniach miałem spory problem z pisaniem formalnych
rozwiązań na egzaminie, a w szczególności uzasadnienia tego, że stosuje „algorytm z zajęć”.
* Jedne z gorszych ćwiczeń, w których miałem okazję uczestniczyć. Wszechobecny chaos, nieład, zamieszanie na
tablicy, podawanie kilku zadań pomocniczych do rozwiązania zadania i nie zrobienie żadnego (zostawianie do domu dla
studentów). „Czy to jest zbieżne? Hmm, dla 1 zbiega, dla 2 nie zbiega, dla 1/2 nie zbiega – no czyli zbieżny dla 1, dla
pozostałych nie” czy też pokazywanie czegoś na wykresie w Mathematice i uznanie tego za rozwiązanie zadania, to
raczej nie są ścisłe doody.
* Złota kobieta, całkowicie zgadzam się z moim przedprzedmówcą. Może i czasem robi 2 zadania na raz – to jest jedno
student, a jedno ona – ale i tak jest świetna. A co najważniejsze, jest miła i daje dużo punktów z ćwiczeń.
*Bardzo słabe ćwiczenia. Zadania rozwiązywane w 90% procentach na zasadzie: macie algorytm i go zastosujcie.
Większośc zadań nie jest rozwiązywana do końca, a zostawiana jest na zadanie domowe. Prowadząca stara się
wskazywać co konkretnie będzie na kolokwium i co jest ważne, ale niewątpliwie panuje w tym wszystkim ogromny
chaos. Twierdzenia podawane przez prowadzącą najczęściej bez założen, często prowadząca nie jest w stanie
zdefiniować pewnych pojęć i odwołuje się przez to do przedimotów z III rou.